Dobrze zrobiony czad zaprowadził go do finału

2010-11-22 00:00:00

Paweł Ejzenberg, wokalista i klawiszowiec z Olsztyna, jest coraz bliżej zwycięstwa w „Mam Talent”. W sobotę w programie na żywo głosami publiczności został wybrany zwycięzcą ostatniego półfinału i tym samym zakwalifikował się do finałowej dziesiątki. Czy wygra finał, okaże się już w najbliższą sobotę.

Długie minuty, kilka przerw reklamowych i mniej lub bardziej ciekawe występy i… w końcu na scenie programu „Mam talent” pojawił się on - Paweł Ejzenberg, olsztynianin, niewidomy od urodzenia wokalista i klawiszowiec, występujący w olsztyńskich pubach z grającym covery zespołem K.O.M.P. Liryzm, którym urzekł publiczność i jury na castingu, olsztynianin tym razem odłożył na bok. Zgodnie z tym, co wcześniej zapowiadał w rozmowach z nami, zdecydował się na bardziej rock’n’rollowy utwór niż „Iris” zespołu Goo Goo Dolls, dzięki któremu znalazł się w półfinale. Tym razem zaśpiewał piosenkę „Long train runnin’” Doobie Brothers. Publiczność zgromadzona w studiu nagrodziła występ Pawła owacją na stojąco. Podbił również serca trójki jurorów, którzy byli nawet bliscy… złamania prawa. Kuba Wojewódzki nie zważając na ciszę wyborczą, nawiązał do niedzielnych wyborów samorządowych.

- W niedzielę Polacy mogą zrobić porządek w swoim mieście, w swojej gminie. U nas porządek z bałaganem artystycznym możecie zrobić już dziś. Kto nie zagłosuje na Pawła, ten świnia – zachęcał do głosowania Wojewódzki, być może nieświadomy faktu, że i Paweł kandyduje w wyborach samorządowych i jego słowa można było zrozumieć dwuznacznie (jako złamanie ciszy wyborczej zgłosił ten incydent Krzysztof Kacprzycki).

Pochwał wokaliście zespołu K.O.M.P. nie szczędziła też Agnieszka Chylińska.

- Bardzo udany występ. Mam nadzieję, że jesteś zadowolony z siebie – mówiła. - Dałeś czadu i to był bardzo fajny, bardzo dobrze zrobiony czad!

Do zakazanych od niedawna dopalaczy porównała Pawła Małgorzata Foremniak.

- Najwspanialsze z dzisiejszego występu jest to, że jesteś dla mnie nieprawdopodobnym zaskoczeniem – zdradziła aktorka.
Mimo że Paweł występował jako ostatni z ćwierćfinalistów i widzowie mieli mało czasu, by na niego głosować, to właśnie on zdobył największą liczbę głosów.

- Z tej chwili, kiedy zostały ogłoszone wyniki, w zasadzie niewiele pamiętam poza emocjami – opowiada Paweł. – To jest taka radość, że słowami jest ją ciężko opisać. Strasznie się cieszę.

O zwycięstwo w programie i główną nagrodę 300 tysięcy złotych Paweł powalczy już w sobotę. Rywalizacja będzie na pewno zacięta, bo w finałowej dziesiątce znalazło się aż ośmiu wokalistów. A Paweł nie ma zbyt wiele czasu na przygotowania.

- To jest tylko tydzień, więc pewnie nie uda mi się przygotować nie wiadomo jakich fajerwerków. Ale ze swojej strony zrobię wszystko, żeby wszyscy ci, którzy na mnie głosowali, nie czuli się zawiedzeni – zapewnia wokalista. – W finale będę próbował wypośrodkować swoje dwa dotychczasowe występy. Będzie trochę lirycznie, ale na pewno nie smętnie – zdradza Paweł.

A co zrobi z ewentualną wygraną?

- Polecę do Dubaju. To jedno z moich marzeń. Zawsze traktowałem to jako coś nieosiągalnego dla szarego człowieka, którym w sumie dalej jestem – mówi. - Ale na razie nie myślę o wygranej, a o jak najlepszym występie w finale.

Trzymamy kciuki za Pawła i zachęcamy do oglądania występu Pawła już w sobotę. I oczywiście do oddawania na niego swoich głosów.

Paulina Lipka



Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.