Wyjazd do Warszawy o drugiej w nocy, występ we wtorkowej „Kawie czy herbacie”, powrót do Olsztyna i od razu kontynuacja pracy nad płytą. A w sobotę koncert na Przystanku Woodstock. W takim szaleńczym tempie powstaje drugi krążek olsztyńskiego zespołu Enej.
Trochę ska, szczypta rocka i odrobina punku i reggae. A przede wszystkim dużo folku: ukraińskiego, żydowskiego i bałkańskiego. Tak w skrócie można opisać płytę, nad którą właśnie pracuje Enej.
Zespół powstał w 2002 roku, choć właściwą działalność rozpoczął dopiero trzy lata później — po okresie poszukiwań muzycznych i roszadach personalnych. Przełomem w historii zespołu był 2007 roku, kiedy to Enej nagrał hymn Kortowiady, z którym większość osób kojarzy grupę do dziś.
Koniec prac w olsztyńskim Studio X jest planowany jeszcze przed sobotnim występem na Przystanku Woodstock. A czasu coraz mniej…
Zespół zapowiada, że ich występ na Przystanku Woodstock będzie pełen dobrej energii. To spełnienie marzeń wszystkich członków zespołu.
Nowa płyta ma być zupełnie inna niż wydana w ubiegłym roku "Ulica". Enej zapowiada powrót do korzeni, czyli folku ukraińskiego.
— Lolek i ja jesteśmy pochodzenia ukraińskiego, wychowaliśmy się na muzyce ukraińskiej i to nam się naprawdę podoba — podkreśla Mynio. — Absolutnie nie jest tak, że gramy to, bo teraz jest moda na to, co egzotyczne.
Paulina Lipka
p.lipka@gazetaolsztynska.pl
Więcej w środę w "Gazecie Olsztyńskiej"!
Zespół powstał w 2002 roku, choć właściwą działalność rozpoczął dopiero trzy lata później — po okresie poszukiwań muzycznych i roszadach personalnych. Przełomem w historii zespołu był 2007 roku, kiedy to Enej nagrał hymn Kortowiady, z którym większość osób kojarzy grupę do dziś.
Koniec prac w olsztyńskim Studio X jest planowany jeszcze przed sobotnim występem na Przystanku Woodstock. A czasu coraz mniej…
Zespół zapowiada, że ich występ na Przystanku Woodstock będzie pełen dobrej energii. To spełnienie marzeń wszystkich członków zespołu.
Nowa płyta ma być zupełnie inna niż wydana w ubiegłym roku "Ulica". Enej zapowiada powrót do korzeni, czyli folku ukraińskiego.
— Lolek i ja jesteśmy pochodzenia ukraińskiego, wychowaliśmy się na muzyce ukraińskiej i to nam się naprawdę podoba — podkreśla Mynio. — Absolutnie nie jest tak, że gramy to, bo teraz jest moda na to, co egzotyczne.
Paulina Lipka
p.lipka@gazetaolsztynska.pl
Więcej w środę w "Gazecie Olsztyńskiej"!
