Wielu z nas zna taki zespół jak "Kobranocka", ale czy równie wiele osób wie, że od 2004 roku w gitarzystą w tej kapeli jest Jacek Moczadło z Nowego Miasta Lubawskiego?
— Skąd u Ciebie zainteresowanie muzyką i grą na gitarze?
— Moje zainteresowania najprawdopodobniej wzięły się z tego, że kiedy dorastałem, były to czasy wielkiego bumu na muzykę rockową i łatwo można było się w to wciągnąć. Niektórym przechodziło, mi nie przeszło do dziś. Od razu wiedziałem że to jest to. Wtedy utrudniony był dostęp do nagrań, sprzętu, instrumentów i myślę, że pokonywanie tych barier bardzo utwierdziło mnie w tym, co teraz robię. Doskonale pamiętam garaże, w których zaczynałem grać ze znajomymi. Wielu świetnych muzyków właśnie w ten sposób zaczynało.
— No i trafiłeś do Kobranocki...
— To było wiosną 2004 roku. Zespół zaproponował mi udział w nagraniach do płyty "Sterowany jest ten Świat". Zadanie potraktowałem poważnie, więc "starszyzna", czyli Kobra, Szybki Kazik i Wysol zdecydowali, że zajmę miejsce poprzedniego gitarzysty.
— Jakie były Twoje początki w tym zespole?
— Może to dziwne, ale muszę się przyznać, że wtedy nie znałem dobrze "Kobranocki", ale mimo to początki nie były dla mnie trudne. Po otrzymaniu materiałów demo na nową płytę natychmiast poczułem "kobranockowe" klimaty i wziąłem się z zapałem do pracy. Ze studia nagraniowego często wychodziłem jako jeden z ostatnich, czyli nad ranem i nie przeszkadzało mi to. Kończymy teraz kolejną płytę i sytuacja wygląda podobnie.
— Co możesz powiedzieć ludziom, którzy dopiero zaczynają grać na jakimś instrumencie i myślą o grze w zespole, karierze, koncertach itd.? Warto?
— Ci, którzy właśnie zaczynają i myślą o tym poważnie, mają teraz z jednej strony łatwiej, bo profesjonalne nagrania niekiedy można zrobić nie wychodząc z domu. Z drugiej strony wypromowanie się jest bardzo trudne, a konkurencja jest ogromna. Jeżeli ktoś bardzo chce i jest tym mocno zainteresowany, to mogę powiedzieć, że czasami bywa ciężko, ale naprawdę warto.
— Pokusisz się o jakąś radę dla początkujących?
— Moja rada jest tylko jedna — nie można się szybko poddawać.
— Ale czy łatwo jest wybić się z takiego miasta jak Nowe Miasto Lubawskie?
— Żyjemy teraz w dobie rozbudowanej komunikacji elektronicznej, zaistnieć można w sieci internetowej, tak, że miejsce, w którym mieszkamy ma coraz mniejsze znaczenie. Ja akurat lata szkoły średniej spędziłem w dużym mieście i na pewno mi to wtedy pomogło.
— W sobotę gracie na urodzinach zespołu "Ananakofana". Co powiesz o ich muzyce?
— Zespół Ananakofana obserwuję właśnie za pomocą internetu i mogę powiedzieć, że w dobrym kierunku zmierza, czyli "dobrze chłopaki kombinują". Pewnie dużo ciężkiej pracy przed nimi, ale widać, że również lubią to co robią i to dobrze wróży. Szczerze życzę im powodzenia.
— Często bywasz w rodzinnych stronach?
— Tak, Nowe Miasto Lubawskie odwiedzam często. Niestety nie prowadzę tu życia towarzyskiego, nad czym bardzo ubolewam. Po prostu nie mam na to czasu, ale może kiedyś się to zmieni. Jednak jeżeli już jestem, to czas spędzam z najbliższą rodziną. Przy okazji wszystkim tym, którzy mnie pamiętają i tym pozostałym, życzę miłych i spokojnych Świąt oraz pomyślności w Nowym Rocku!!!
Rozmawiał Łukasz Pączkowski
l.paczkowski@gazetaolsztynska.pl
W sobotę w Mszanowie Kobranocka zagra koncert z okazji 5. urodzin nowomiejskiego zespołu "Ananakofana". Początek o godz. 18. Wstęp 15 zł.
Dodaj komentarz