Imprezy, Film, Koncerty, Kultura, Clubbing - Kiedy numery wychodzą z szuflady

Kiedy numery wychodzą z szuflady

2010-07-22 00:00:00

Chciałbym nie być szufladkowany, ale przed tym nie da rady uciec - mówi Piotr Bejnar. Część 2. wywiadu (trzecia część w czwartek 29 lipca)

>>> Pierwsza część wywiadu: Olsztyn nie ma klubu

Rozmawia: Paweł Pawłowski

Masz w planach wydanie ambientowej „EP-ki”?

-Zrobiłem album ambientowy i wysłałem go do pewnej wytwórni, a raczej poproszono mnie o to, bym coś takiego zrobił, ale warunki były zbyt ubogie, mianowicie nic mi nie oferowali za moja pracę.

Długo musiałeś ubiegać się o to, by zainteresowali się tym materiałem?

-To było tak, że znajomy ma tę wytwórnię. Usłyszał gdzieś dwie moje piosenki. Wydają się tam konkretni artyści i te rzeczy się sprzedają, ale zaoferował mi gorsze warunki niż się spodziewałem. Jako że wcześniej nie wiele płyt wydałem, jestem kojarzony bardziej z graniem na żywo, a nie z wydawaniem płyt, w związku z czym chcieli mi zaoferować warunki, które nie wystarczały mojemu wyobrażeniu na tę płytę. Nie jest mi potrzebna taka promocja, a ten materiał raczej się nie zestarzeje. Nie robię niczego pod modę.

Masz czasami tak, że robiąc numery i wrzucasz je do szuflady, by jeszcze troszkę poczekały?

-Jak najbardziej. To jest tak, że w momencie, w którym to zrobiłem, nie podobają mi się tak bardzo, a z biegiem czasu stają się dla mnie zdecydowanie lepsze. Wtedy wychodzą dumnie z szuflady.

Kierujesz się opinią znajomych?

-Opinia znajomych jest dla mnie bardzo istotna. Każda uwaga jest dla mnie cenna. Jeżeli znajomy powie, że coś mu się nie podoba, to bardziej doceniam, aniżeli przedstawi odczucia w samych superlatywach.

Jesteś otwarty na nowe brzmienia, czy można Cię zaszufladkować?

-Ludzie mnie zaszufladkowali w pewnym momencie, kiedy bardzo dużo jeździłem. Zaszufladkowali mnie w twórcy muzyki minimal, ale ja to odbieram jako obelgę gdyż robię muzykę bardzo różną w stylach. Zawsze dążę do nowych brzmień, nowych rozwiązań i jakiejkolwiek nowości w muzyce. Dlatego też moje romanse z muzyką przez lata się zmieniają. Ciągle muszę mieć coś nowego, bo szybko się nudzę. Chciałbym nie być szufladkowany, ale przed tym nie da rady uciec, tak mi się wydaje. Prędzej czy później ktoś wyciągnie część wspólną z tego co robisz i nazwie to jednym słowem. Także po latach robienia i grania nauczyłem się nie przejmować takimi rzeczami.

Nie myślałeś o stworzeniu własnej wytwórni?

-Otworzenie wytwórni jest moim marzeniem od wielu lat. Chciałbym być odpowiedzialny za wszystkie czynniki. To się stanie już bardzo nie długo. Żeby nie zdradzać, mam już kilku artystów, dobrze znanych na rynku polskim i zagranicznym. Oczywiście będą to wydawnictwa głównie winylowe, bo chcę by to miało konkretną jakość i formę. Pierwsze kilkanaście pozycji oczywiście będzie winylowych. Będą sprzedawane również mp3 danej pozycji. Dla mnie wytwórnia bez jakiejkolwiek fizycznej formy, to nie jest do końca wytwórnia. Nie chciałbym obrażać tych, którzy prowadzą net labele, ale moim zdaniem współczesna interpretacja wytwórni, czyli sprzedawanie mp3 powinno iść w parze razem z produkowaniem fizycznych form. W obecnym czasie jest to nieopłacalne, ale ja chcę to robić, tak by wszystko miało swoją wysoką jakość. Wydanie winyla w dzisiejszych czasach, w których kompletnie się nie sprzedają jest pewnego rodzaju wyzwaniem.

-Poza tym chciałbym dbać o każdy szczegół. Jestem już dogadany z przyjaciółmi, z którymi robiłem ramówkę do TVP Kultura, z grafikami i animatorami, którzy będą sprawować pieczę nad oprawą graficzną, animacyjną, robieniem teledysków itd. Są ludzie, teraz pozostało tylko działać.


Jak nawiązała się twoja współpraca z Open Concept Recording?

-Dylan Gadwa wysłał mi maila, że podobają mu się moje numery, które wcześniej usłyszał na myspace. Znalazł mnie przez mojego dobrego przyjaciela z Poznania. Spytał go, kto w Polsce robi taką elektronikę, którą on mógłby się zainteresować. Znajomy powiedział, by Dylan wszedł na moją stronę i tak zaproponował mi współpracę.

Miałeś kiedyś zajawki na różnego rodzaju programy do tworzenia muzyki, typu Fl Studio, Cubase, itp.?

-Jeżeli chodzi o software, to miałem mały romans z Fruity Loopsem. Nie do końca pasowało mi brzmienie i możliwości tego sprzętu. Długi romans miałem także z Reasonem, ale już od wielu lat robię na Abletonie. To jest najlepszy program muzyczny dla mnie na świecie, w którym jedynym ograniczeniem technicznym jest wyobraźnia.

Czy na imprezie prócz Korga wykorzystujesz jeszcze komputer?

-Dawno nie wykorzystywałem. Gdzieś z 2-3 lata grałem tylko z maszyn. Głównie to był Korg, jako że przez kilka ostatnich lat dążyłem do tego, by zminimalizować swój set-up, by w jeden plecak włożyć wszystko i tego nie tachać. Miałem szalony okres, bo jeździłem non stop i gdybym miał to wszystko wozić ze sobą, to to by było bardzo męczące i kłopotliwe. W studio głownie pracuję na komputerze.

Więcej informacji o artyście na: Piotr Bejnar


Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.