Coraz większą popularność zdobywa płyta "Skała". My pytaliśmy Kayah o to, ile w niej skały. I dlaczego twierdzi, że trzeba sięgać wysoko.
Tekst: Beata Waś
b.was@e-warto.pl
Zdjęcie: Grzegorz Czykwin
>>> Zobacz e-warto.wm.pl - serwis dla ludzi aktywnych i twórczych!
— Często mówi Pani w wywiadach, że w życiu kieruje się mottem "aby coś otrzymać, trzeba coś dać". Na co dzień udaje się Pani zawsze pamiętać o tej zasadzie?
— Prawo przyczyny i skutku to najbardziej naturalne prawo jakim rządzi się świat, czy tego chcemy i Nakceptujemy czy nie. Zawsze o tym pamiętam, a jeśli na chwilę zapomnę, to boleśnie przypomina mi o tym życie. Staram się dzielić wszystkim czego się dorobiłam, a więc jako wydawca doświadczeniem, radą i zrozumieniem. Jako kobieta dzielę się swoją seksualnością i humorem, jako matka całą sobą. Nie żyję połowicznie. Zawsze starałam się tak żyć aby nie żałować. Teraz wiem, że się tak nie da, bo świat wciąż kusi na nowo. Ale trzeba sięgać wysoko, bo na czubkach drzew rosną najsłodsze owoce.
— Pani kalendarz wypełniony jest koncertami, które odbywają się zarówno w dużych miastach jak i małych miejscowościach, na prowincjonalnych festynach. Chyba nie jest Pani zbyt wybredna jeśli chodzi o propozycje.
— Nie klasyfikuję publiczności na prowincjonalną i nie. Dzielę publiczność na inteligentną, wartą wysiłku scenicznego oraz taką, o której chce się szybko zapomnieć. Myślę, że jestem bardzo wybredna.
— I wymagająca. Na koncertach jest Pani pilnie strzeżona przez ochroniarzy, organizatorzy muszą spełnić wiele wymogów, zaplecze sceny musi być puste, fotoreporterzy nie mają pola do popisu....
— Nie mam wymogów poza bezpieczeństwem i profesjonalizmem. Ochroniarze nie tylko mnie zapewniają bezpieczeństwo ale i publiczności. Nawet nie wyobrażacie sobie do czego są czasem zdolni pijani faceci,
zapewniający sobie alibi tłumem… Zaplecze powinno być komfortowe i zapewniać artyście namiastkę prywatności. Nie mam zamiaru przebierać się na oczach wszystkich. Wydaję mi się, że i tak na scenie uprawiam ogromny ekshibicjonizm. Fotoreporterzy nie są gwiazdami koncertu. To nie dla nich gram, tylko dla publiczności. Poza tym kto chciałby oglądać w gazecie swoje spocone zdjęcia po godzinie występu, bardzo wyczerpującego zresztą? Ale nie narzekam, bo lubię się tak zmęczyć. A popularność jest męcząca wtedy gdy inni zapominają, że jestem normalnym człowiekiem, ze swoimi klęskami, życiem intymnym, rodzinnym, z prawami, z których ogołocić się nie pozwolę.
— Publiczność chyba najżywiej reaguje podczas koncertów na repertuar z krążka nagranego z Bregovicem. Jak Pani wspomina tę współpracę?
— Publiczność masowa pewnie tak. Ale ja kocham koncerty grane dla publiki świadomej. Nie zawsze jest się aktorem jednego filmu, tylko dlatego, że odbiorca tylko ten jeden film zna. Współpracę z Bregovicem wspominam rzadko, bo nie zachował się jak dżentelmen i do tej pory unika rozliczeń finansowych.
— Czy wytwórnia Kayax, którą Pani założyła, zapewniła stabilizację finansową? Czy taki był cel jej powstania?
— Stabilizację finansową dzięki Bogu i swojej ciężkiej pracy mam od dawna. Kayax to nie jest dochodowa działalność. To co zarobimy, od razu inwestujemy w następny projekt. To raczej pomysł na życie i spełnienie marzeń swoich i innych artystów. Od teraz jestem już na własnym garnuszku i sama będę swoim wydawcą.
— Kayax wydał Pani płytę "Skała". Czy jej tytuł to może… określenie Pani charakteru?
— Ciągle twierdzę, że żółw jest taki twardy bo jest taki miękki. Kayah znaczy „kamień”, taki jest też tytuł mojej pierwszej autorskiej płyty, wydanej 12 lat temu. „Skała” nawiązuje do niej w jakimś sensie.
— Po raz pierwszy można było zobaczyć Panią na dużym ekranie w filmie „Dublerzy”. Aktorstwo to tylko przygoda ma Pani większe ambicje w tej dziedzinie?
— To była zwykła zabawa, przygoda, w którą dałam się wciągnąć po koleżeńsku. Nie mam ambicji aktorskich, choć rola komediowa brzmi dla mnie interesująco. Umiem i lubię się z siebie śmiać, mam dystans do świata. Póki co jednak, skupiam się na tym co potrafię i pracuję teraz nad zamknięciem nowej płyty a także zajmuję się planami wydawniczymi Kayaxu.



Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie ., Utworzony: 2010-08-02 00:39:44, IP: 81.190.*.*
Skały to w niej dużo to stare kruszące się pudło podreperowane silikonem i kilkuwarstwową tapetą